Cieniaszczyt — Studnia Bez Dna
Spis Treści ▼
Cieniaszczyt: Hub · Ludzie · Frakcje
Poziomy: Iglica · Środek · Doły
Jak to działa: Ekonomia · Kultura · Metafizyka · Święto Pożyczonego Światła
Zamknięty szacht na samym dnie Dołów, parę kilometrów pod ziemią, w okolicach Skalnego Labiryntu. Oficjalnie wyeksploatowany. Nieoficjalnie - najstarszy straszak Cieniaszczytu.
Czym to jest w praktyce
Straszakiem na dzieci. “Nie właź tak głęboko, bo cię Studnia weźmie.” Dorośli powtarzają to odruchowo, bez wiary, tak jak się powtarza wszystkie takie zdania. Studnia jest w Cieniaszczycie tym, czym w innych miastach jest zapadnięta kopalnia albo zły las: powodem, żeby nie iść w jedną konkretną stronę, i tematem, który się zamyka śmiechem.
Nikt rozsądny nie uważa, że legenda jest prawdziwa. Nikt rozsądny też tam nie chodzi.
Legenda
Wersja, którą usłyszysz w Echu po trzecim kielichu, i którą opowiada się mniej więcej tak samo od pokoleń:
Na dnie Studni śpi coś, co przyszło zabić to miasto i nie zdążyło. Nie dało się tego znaleźć i nie dało się tego zabić. Więc uśpiono to - i od tamtej pory ktoś pilnuje, żeby się nie obudziło.
Legenda ma imię, ale mało kto je zna i jeszcze mniej osób wymawia: Finis Vitae. Brzmi zbyt duże, żeby brać je poważnie, i właśnie dlatego działa jak legenda, a nie jak ostrzeżenie.
Co w tej opowieści jest niewygodne, to że trzy jej elementy da się sprawdzić:
- Studnia faktycznie jest zamknięta, i to solidniej, niż wymagałby wyeksploatowany szacht.
- Nad nią faktycznie stoi Świątynia Końca, a jej kapłani faktycznie mówią, że modlą się, żeby nic się nie obudziło.
- Z dołu faktycznie coś wychodzi.
Nojrepy
Maszyny, które wychodzą z dołu i zabierają ludzi. To jest jedyna część tej historii, którą Cieniaszczyt traktuje poważnie - bo jest praktyczna.
- Działają bez rozkazu i bez planu, jak nawyk po kimś, kto przestał myśleć. Nie ma w nich strategii, nie ma eskalacji, nie ma negocjacji.
- Zabierają głównie tych, którzy sami weszli na teren Skażony. To pozwala miastu uważać, że problem dotyczy nieostrożnych, a nie wszystkich.
- Miasto powszechnie uznaje je za zabłąkany sprzęt Orbitera Pierwszego i tak o nich mówi. Wersja jest wygodna, spójna i wszyscy się jej trzymają.
- Nikt nie prowadzi na nie kampanii. Są jak lawiny: liczy się, żeby nie być tam, gdzie spadną.
- Raz było inaczej. Jeden jedyny raz wyszły masowo i zorganizowanie - i zniszczyły bazę Moktara Gradona w Skalnym Labiryncie. Nie powtórzyło się od tamtej pory i nikt nie wie, czemu wtedy, ani czemu nie znowu. Miasto woli o tym nie myśleć; Moktar zbudował Psiarnię tak, jakby myślał o tym codziennie.
“Co się stało z Wojtkiem?” “Zszedł za Bazalt.” Koniec rozmowy. Nikt nie mówi “nojrepy” na głos, bo nie trzeba.
Sen
Rzecz na dnie śpi i nie jest to sen naturalny. Trzyma go we snie obecność Arazille, zakotwiczona w Świątyni Końca nad szachtem. Póki świątynia stoi i póki bogini jest tam obecna, sen trwa.
To jest cały stan rzeczy i nie zmienia się od lat. Cieniaszczyt na tym stoi, dosłownie, i tak mu jest dobrze.